Dawno, dawno temu...

…nasze babcie i prababcie żyły w bez koncepcji slow fashion. I odważę się powiedzieć, że nie miały większych problemów z garderobą. Trochę pamiętam ubrania i dodatki mojej prababci. Niektóre skórzane torby do dziś można spotkać w domu mojej babci. Kiedy myślę o jej szafie to przychodzą mi na myśl słowa harmonia i porządek. Myślę, że ówczesną garderobę naszych babć można by nazwać kapsułową. Skrojona na miarę ich potrzeb. Nie było w nich nadmiaru, posiadały to, w czym chodzą i czego potrzebują, w dodatku w jakości, która zapewniała długie życie, jak choćby wspomnianej torebce. A jak to o wygląda dziś? Co się stało z naszymi szafami? Dlaczego mamy problem z ich ogarnięciem? Dlaczego wciąż krąży za nam stwierdzenie: “Nie mam się w co ubrać”? I dlaczego w swoich ubraniach nie czujemy się dostatecznie dobrze? 

“Każdy człowiek tkwi w systemie, który zmusza go do zwiększania […], a świat ma swoje granice.”

Problem z szafą zaczyna się dużo, dużo wcześniej... 

… w naszych głowach! 

Każdego dnia jesteśmy wręcz bombardowani setkami opcji i możliwości, które daje nam świat. W tym fast fashion, w którym nowości pojawiają się kilka – kilkanaśce razy do roku. Kiedy byłyśmy dziećmi świat wyglądał nieco inaczej. Nie było tak rozwiniętej technologii i mediów społecznościowych. Nie byłyśmy wystawione na taką dawkę informacji. Dawka, które dziś przetwarzamy lub które próbują do nas dotrzeć każdego dnia jest tak duża, że być może nasze babcie dostawały  taką w ciągu całego swojego życia. Co nam to robi? Powoduje, że tracimy coś bardzo dla nas cennego i bardziej deficytowego niż nasz czas…. UWAGĘ! Naszą uwagę. W wirze obowiązków, codzienności tracimy fokus na nasze życie. Emocje, potrzeby pragnienia. 

Kiedy ostatnio miałaś czas, żeby pomyśleć trochę głębiej o swoim życiu, potrzebach, pragnieniach, celach, marzeniach. Trudno jest nam się wyrwać ze spirali konsumpcjonizmu – fundowanego m.in przez Slow Fashion. Jak pisze ekolog Garrett Hardin: 

Kiedy łapie Cię głód na mieście

Problem “fast fashion” najlepiej pokazać na przykładzie fast foodów. Wyobraź sobie taką sytuację: jesteś na mieście, nagle łapie Cię głód. Nie zaplanowałaś posiłku, więc nagle potrzebujesz zaspokoić głód tu i teraz. Budzi się w Tobie zwierzę 🙂 W takim stanie nie myślisz do końca racjonalnie – chętniej niż normalnie sięgniesz po burgera/zapiekankę, i jesteś w stanie zapłacić więcej. Ale impulsywne zakupy kosztują więcej niż tylko pieniądze.  Może się okazać że burger smakowity na zdjęciu był jednak trochę napompowany i nie zaspokoił głodu. Co więcej, zjadłaś, ale się nie odżywiłaś w sensie wartości odżywczych, więc masz wciąż niezaspokojoną tą najważniejszą potrzebę. Pomijam samą przyjemność jedzenia, która przecież też ma swoje znaczenie. 

W tej historii zabrakło przede wszystkim odpowiedniej strategii, i jej brak jest też głównym problemem “fast fashion”: źródłem jest niewystarczająca wiedza o tym, co na sobie nosimy, o tym czego naprawdę potrzebujemy, i o tym jak najmądrzej robić zakupy odzieżowe. Sprawia to, że kupujemy impulsywnie, i tak naprawdę nie zaspokajamy swoich prawdziwych potrzeb. 

 

Do czego to prowadzi w kontekście mody:

 

lokalnie/osobiście do chaosu w szafie, do nieprzemyślanych zakupów pod wpływem presji trendów. Do ciągłego kupowania i wydawania pieniędzy, a w efekcie do mało satysfakcjonującej szafy, która nie odpowiada naszym potrzebom i nie wyraża tego kim jesteśmy. Działamy, ale nie mamy poczucia kontroli nad efektami, o które przecież tutaj chodzi!

 

globalnie do ogromnej nadprodukcji odzieży, która wiąże się z ogromnym zapotrzebowaniem na wodę i energię. Fast fashion odciska ogromny ślad węglowy na środowisku, daje ludziom pracę w niegodnych i nieuczciwych finansowo warunkach, a często także toksycznych. I ostatecznie sprowadza na nas także problem utylizacji niewykorzystanych ubrań, co okazuje się nie takie proste do wykonania i co gorsza nie regulowane prawem, co powoduje wiele wykroczeń w tym temacie, łącznie z wywożeniem ton ubrań do lasów!

Slow fashion odpowiedzią na problem

Życie oznacza branie odpowiedzialności za szukanie prawidłowych odpowiedzi na stawiane przez nie problemy”

Viktor Frankl

Slow fashion to nowy sposób spojrzenia na modę nie tylko w kontekście swojej szafy, ale i w kontekście branży modowej na świecie. Przy tak rosnącej liczbie ludzi na świecie (1930 r. – 2 mld; 1960 – 3 mld; 2000 r – 6 mld; 2010r. – 7 mld) konieczne staje się myślenie i działanie wykraczające poza własny interes. 

 

Z jednej strony odpowiedzialność spoczywa na nas – producentach odzieży. To my powinniśmy dbać o to, aby wprowadzana przez nas na rynek odzież pozostawiała jak najmniejszy ślad węglowy (lokalność produkcji), mogła jak najdłużej na tym rynku funkcjonować (jakość!), a później w łatwy sposób być utylizowania (naturalność materiałów). Z drugiej strony, Ty możesz przejąć odpowiedzialność za swoje wybory, co będzie miało pozytywny skutek globalnie i lokalnie w Twojej własnej szafie!

5 - tka Slow Fashion

1. Nie kopiuj innych – znajdź swój styl!

Dla każdego z nas Slow Fashion będzie oznaczało, wyrażało się inaczej. Tak jak wchodząc na drogę zdrowego trybu życia jedni wybierają bieganie, inni uwielbiają siłownię (ja jestem na tej liście :)), inni kochają długie spacery. Wybór należy do Ciebie. Tak samo wybór tego w jakim kierunku będziesz kreować swój styl należy do Ciebie – tylko musisz go wybrać! Zastanowić się co najbardziej lubisz nosić, co Ci odpowiada, jakie potrzeby kreuje także Twoja codzienność. Pamiętaj, że Slow Fashion nie oznacza odzieżowej ascezy. Slow Fashion ma być skrojone pod Twoje personalne potrzeby. Może jesteś minimalistką i kochasz wygodne i klasyczne fasony oraz stonowane kolor, może Twoja praca wymaga od Ciebie stylu smart casual, a może uwielbiasz intensywne kolory, kwieciste spódnice i kolorowe trampki. To TY decydujesz o swoich potrzebach 🙂

“Myśl o Slow Fashion jak o nowym podejściu – do zakupów, do własnej szafy, do siebie. Jak o sposobie działania, a nie celu do osiągnięcia.”

Joanna Glogaza

2. Bądź slow na stałe – pracuj nad nawykami!

Slow Fashion to droga, niekończący się proces! Nie można osiągnąć celu “zdrowego trybu życia”. Zmieniamy się, zmieniają się nasze preferencje smakowe i sportowe, zmiania się nasz harmonogram dnia, dokształcamy się. Dlatego ewoluujemy na drodze zdrowego trybu życia i tak samo dzieje się kiedy wchodzimy na ścieżkę slow fashion. Zmieniają się nieco nasze gusta, dojrzewamy, chcemy inaczej siebie wyrażać, zmienia się nasza codzienność. Ale w tym procesie kształtujemy także swoje zachowania zakupowe, wartości jakimi się kierujemy przy zakupach – to jest podstawa

 

3. Nabierz rozpędu na początek – pamiętaj, że przyjdą trudności!

Początki są najtrudniejsze. Pamiętam, jak przechodziliśmy z mężem na weganizm… Jak uczyłam się nowej kuchni. Ile razy coś mi nie wyszło i jedliśmy obiad, któremu daleko było do smacznego posiłku 🙂 Ile szukania przepisów, szukania w sklepach internetowych różnych wegańskich składników, ile logistyki!

Dziś to dla mnie norma i bułka z masłem. I tak też będzie z nowym podejściem do Twojej szafy. Nie obędzie się bez wysiłku, przeszukiwania internetu w poszukiwaniu marek budzących Twoje zaufanie i odpowiadających Twoim gustom. Czasem zaliczysz wtopę, czasem się rozczarujesz. To normalnie:)

 

4. Bądź dla siebie cierpliwa – daj sobie czas!

Slow Fashion i Zdrowy Trybie Odżywiania – podajcie sobie ręce! Macie ze sobą tyle wspólnego! Slow Fashion wymaga od nas dogłębnego zastanowienia się, jakie są nasze potrzeby, jak chcemy wyglądać, w czym dobrze się czujemy. Jest szereg pytań, na które potrzebujesz znaleźć odpowiedź, a to zajmie Ci trochę czasu 🙂 Poza tym daj sobie też przestrzeń na próby. Czasem udane czasem nie. Pamiętam moje pierwsze naprawdę przemyślane zakupy… Pierwszy t-shirt za dużo więcej niż 29,99 zł. Pięknie zapakowany w delikatny pergamin, przewiązany wstążeczką i skropiony perfumami. Mam ten widok przed oczami do dziś i do dziś otwierając szafę wiem, który to t-shirt 🙂 Ale pamiętam też moje drugie zakupy… Sukienka z eko poliestru (czyż to nie oksymoron?!) także z polskiej marki… Przyszła zapakowana w worek z DHL – także nie zapomnę tego widoku. W dodatku “eko poliester” okazał się naturalnie mieć przykre właściwości poliestru…

 

5. Będzie Pani zadowolona – postaw na jakość!

Przypomina mi się tu historia pewnego płaszcza… Mam w swojej szafie wełniany, karmelowy płaszcz. Dostaję o niego czasem pytania i zawsze odpowiadam, że mam go od 15 lat i, że dostałam go od jakiejś ciotki z Niemiec… Byłam nastolatką, kiedy pojawił się u mnie w domu, więc nie pamiętałam dokładnie jego historii. Wiem tylko, że kiedy lata temu go skracałam, krawiec powiedział, żebym się go nie pozbywała, bo o taką jakość to już ciężko u nas. Byłam wtedy na etapie zakupów w tally weijl, cubusie i innych sieciówkach, więc nie bardzo mnie obchodziła jakość – miało być modnie. Jednak ostatnio zgłębiłam pochodzenie tego płaszcza i okazało się, że nosiła go babcia mojego wujka! Co oznacza, że ma naprawdę sporo lat, a ja wciąż w nim chodzę i on wciąż dobrze wygląda. Zmierzam do jakości. Inwestycja w jakość zwróci się w postaci długiego okresu noszenia i tego, że ubranie będzie długo, długo dobrze na Tobie wyglądało. A Ty nie będziesz musiała biegać po sklepach lub obecnie surfować po internecie w poszukiwaniu kolejnego ubrania, bo to kupione w zeszłym miesiącu po kilku praniach nadaje się tylko jako ciuch remontowy.

 

Nie od razu Kraków zbudowano

 

Slow fashion to niekoniecznie minimalizm zakupowy: owszem, może się okazać, że kupujesz mniej, ale lepszej jakości. Ale w ramach nauki i analizy swojej szafy może się okazać odwrotnie! Szczególnie na początku Twojej przygody: możesz dojść do momentu, w którym musisz się pozbyć wielu impulsywnie kupionych rzeczy, które tylko zapychają Twoją szafę, a Ty mimo to nie masz się w co ubrać. Sama tak miałam, znam ten ból… ale w pewnym momencie zaczynasz kupować dokładnie to, czego potrzebujesz! Pozytywne efekty to dobry wygląd, zaspokojone potrzeby, łatwość komponowania zestawów, kontrola nad portfelem/czasem, dbanie o lokalną społeczność i środowisko. Taka metamorfoza w stronę slow kosztuje sporo wysiłku, ale kiedy jej dokonasz, już nie będziesz chciała wracać!

Powodzenia!

Monika

Ps. Poniżej zdjęcie we wspomnianym płaszczu 🙂